Albumy we wszystkich kategoriach

Szach i mat! Puchary Polskiej Miedzi rozdane!
Odbył się po raz ósmy i zgromadził 129 zawodników z różnych krajów, których pasją jest dyscyplina sportowa - szachy. VIII Turniej o Puchar Polskiej Miedzi w Powiatowym Zespole Szkół w Chojnowie z roku na rok cieszy się coraz większą popularnością. Kuszą nie tylko atrakcyjne nagrody, w tym roku łączna pula nagród wyniosła ponad 5 tys. złotych, ale także atmosfera, o którą troszczą się organizatorzy, kadra pedagogiczna, uczniowie placówki oraz wszyscy sympatycy szkoły i miłośnicy królewskiej gry. Turniej rozpoczął się sobotnim rankiem 23 lutego o godz. 10:00, zakończył o godz. 17:00. W tym czasie zawodnicy walczyli o miano najlepszych. Warto zaznaczyć, że w tym roku zaskakującą liczbę, bo, blisko połowę zawodników stanowili juniorzy, którzy dzielnie mierzyli się z doświadczonymi graczami. Głównym sponsorem nagród jest Fundacja KGHM Polska Miedź oraz fundatorzy prywatni. Nad sprawnym przebiegiem logicznej gry czuwał sędzia Rafał Siwik. Turniej rozgrywany był systemem szwajcarskim na dystansie 9 rund po 10 minut plus 5 sekund na ruch dla każdego zawodnika. Nagrodzono trzech juniorów, trzy najlepsze zawodniczki, ośmiu zwycięzców, a także dwóch zawodników z rankingiem ELO poniżej 2100 i dwóch z rankingiem poniżej 1800. Triumfatorzy otrzymali puchary oraz nagrody pieniężne od 100 do 700 zł. Oprócz głównych zwycięzców nagrodzeni zostali także najmłodsza i najmłodszy zawodnik turnieju, najstarszy uczestnik gry, najlepszy reprezentant PZS, najlepszy chojnowianin oraz najlepszy chojnowian junior. Wśród zawodników rozlosowano także nagrody specjalne. W sumie ponad dwudziestu uczestników intelektualnej rywalizacji otrzymało nagrody i upominki. Nieocenioną funkcję spełnili także uczniowie zajmujący się gastronomią, którzy wraz ze swoimi opiekunami dbali o pokrzepienie sił wszystkich zawodników. Wszystkim zwycięzcom i organizatorom gratulujemy!
data publikacji: 2019-02-25 12:55
 
Bezcenny świat filokalendysty…
W ciągu 46 lat zgromadził ponad 174 tysiące egzemplarzy kalendarzy. Kolekcja obejmuje terminarze ze 162 państw i kontynentów. Swój zbiór powiększał systematycznie od początku lat 70. Zdobywanie nowych wydań odbywało się drogą wymiany korespondencyjnej lub osobistej z miłośnikami kolekcjonerskiej sztuki. Legniczanin Zbigniew Dudek zaprezentował mieszkańcom Chojnowa mniej niż 1% swojej oryginalnej kolekcji podczas wernisażu „Lata mijają, kalendarze zostają”, który odbył się 22 lutego w Miejskiej Bibliotece Publicznej. Autor satysfakcjonującego zbioru opowiedział nie tylko o swojej pasji, ale także o ludziach, którzy współtworzą jego nietuzinkowe hobby: - Dla mnie jako zbieracza największą satysfakcją jest fakt, że mogę pokazać swoje kalendarzyki i że ktoś chce je zobaczyć. W klasie maturalnej dostałem od koleżanki kalendarzyk, szarobury, ale cenny, bo pierwszy! Nie było ich wówczas zbyt wiele. Na początku mojej pasji trafiłem na sympatycznych ludzi, m.in. zbieracza z Moskwy, który przesyłał mi kalendarzyki, dzieląc się tym, co miał – mówił Zbigniew Dudek. - Najciekawsze w zbieraniu jest jednak spotykanie po prostu interesujących osób! Proszę mi wierzyć, że nie istnieje żadna bariera językowa w porozumieniu się podczas wymiany z ludźmi z innych krajów. Trzeba też podkreślić nieocenioną rolę wszystkich towarzyszek życia, w tym mojej żony, które moim zdaniem są cichymi bohaterkami mężów zbieraczy. – dodaje autor wystawy. W Galerii Młodych na próżno szukać przypadkowych kalendarzy… Wszystkie są usystematyzowane względem kategorii. Możemy obejrzeć m.in. mini almanachy z różnych krańców ziemi, szatę roślinną i zwierzęcą czy sceny z bajek i filmów. - Po konsultacjach wybrałem kilkanaście tematów, kwiaty, kalendarzyki polskie, węgierskie, bułgarskie, czeskie… takie, które wzbudzają zainteresowanie. – wyjaśnił filokalendysta. Kolekcjoner spotyka się z innymi pasjonatami co najmniej dwa razy do roku w Niemczech i Czechach, gdzie odbywają się międzynarodowe zebrania ludzi posiadających niecodzienne zamiłowania kolekcjonerstwa. Dla każdego entuzjasty dana rzecz jest po prostu bezcenna i jedyna w swoim rodzaju. Autor oryginalnej kolekcji wyjaśnił chojnowianom, skąd wzięła się nazwa tytułująca miłośników kalendarzy. - Filokalendyści to grupa pasjonatów zbierających kalendarze, ale nie jest to termin powszechnie znany. Nazwę otrzymałem na piśmie od prof. Miodka, do którego napisałem z prośbą nazwania mojego hobby. Polski językoznawca zaproponował nazwę, posiłkując się m.in. terminem filatelistyki, która na początku „też brzmiała obco, do czasu aż się przyjęła”. Stąd filokalendystyka – opowiadał p. Dudek. Mnóstwo anegdot, interesujących historii, wzruszających i barwnych wspomnień malowanych przez ponad 40 lat zbierania kalendarzyków opowiedział legniczanin – historyk, który jest prawdopodobnie jedyną osobą w Polsce o tak różnorodnym dorobku kolekcjonerskim. Uczestnicy spotkania w ramach wymiany otrzymali od p. Zbigniewa kalendarzyki „z dudkiem”, które być może staną się dla kogoś cenną inspiracją…
data publikacji: 2019-02-25 11:33
 
„Skazani na sukces”
Nauczyciele i uczniowie SP3 w Chojnowie podjęli się realizacji autorskiego projektu „Kompetencje kluczowe szansą sukcesu dla uczniów szkół podstawowych Gminy Miejskiej Chojnów. NR RPDS-10.02.01-02-0044/18.” Do współudziału zaprosili drugą miejską placówkę oświatową  SP4. Projekt obejmuje wiele zajęć rozwijających sprawności i uzdolnienia uczniów. Dotyczy także wspomagania rozwoju psychologiczno- społecznego uczestników. Jego szeroki zakres przedsięwzięć spotkał się z ogromnym zainteresowaniem. W zajęciach bierze udział  541 uczniów (w tym 321 z SP3) i 47 nauczycieli (30 z SP3). Łączna kwota projektu to 1 498 952,11 zł (w tym dla SP3 1 134 279,11). Popołudniowe godziny realizacji nie odstraszają uczestników, a atrakcyjność propozycji edukacyjnych rozbudza ich ciekawość. Wachlarz planowanych lekcji jest bardzo szeroki i obejmuje wiele przedmiotów  j. angielski, j. niemiecki, matematykę, przedmioty artystyczne, czy informatykę. Uczniowie z zapałem korzystają z pomocy dydaktycznych pozyskanych ze środków unijnych. Znaczącą rolę odgrywa tu sprzęt TIK. Dzięki nowoczesnemu systemowi „Documaster Campus” uczestnicy projektu archiwizują i drukują swoje prace. Nie bez satysfakcji odwiedzają nowoczesną pracownię komputerową z pełnym oprogramowaniem graficznym, filmowym i biurowym. Ponadto młodzi informatycy na co dzień użytkują tablety (również stacje badawcze typu Einstein) i laptopy. Fascynują ich nowoczesne technologie wykorzystywane w wielu dziedzinach życia, dlatego z przejęciem testują drukarkę 3D. W pracowniach robotyki pod ich okiem ożywają inteligentne roboty. Zadowoleni ścisłowcy nie są osamotnieni w swoich emocjach, dotrzymują im kroku „trójkowi artyści”. Na zajęciach artystycznych szlifują swoje talenty: grę na gitarze, dzwonkach chromatycznych czy werblach. Niejednokrotnie słychać dźwięk keyboardu i wokalne zmagania uzdolnionych śpiewaków. Nowe oprogramowanie Edu-sensus ułatwia pracę na zajęciach logopedycznych. Na każdym kroku, w klasach, na korytarzach można dostrzec projektowe zmiany. W siedmiu salach lekcyjnych zamontowano 65 calowe monitory (w tym 4 z projektu), które zastąpiły tablice multimedialne. Ambitni uczniowie prowadzeni są przez doskonale przygotowanych nauczycieli, z pasją odkrywających przed nimi arkany wiedzy i praktyki przyszłości. Projekt „Kompetencje kluczowe szansą sukcesu dla uczniów szkół podstawowych Gminy Miejskiej Chojnów. NR RPDS-10.02.01-02-0044/18” przynosi same korzyści. Lista zadowolonych jest bardzo długa. A to dopiero początek trwającego do 2020 roku przedsięwzięcia. Szkoła podstawowa nr 3 w Chojnowie godnie spełnia swoją misję  SZKOŁY NA MIARĘ PRZYSZŁOŚCI. Ewa Wołoszyn i Grażyna Klucznik Zdj. SP 3 Chojnów
data publikacji: 2019-02-22 11:23
 
Mundur ks. Krzysztofa Bojko uroczyście przekazany Powiatowemu Zespołowi Szkół w Chojnowie
Zgromadzili się wokół symbolicznego ogniska pod hasłem „Do światła dobro się garnie”, aby uroczyście przyjąć dar – relikwie śp. ks. harcmistrza Krzysztofa Bojko. Mundur wraz z krzyżem harcerskim przekazywany był w rodzinie Bojko z ojca na syna. Bezcenna pamiątka po duchownym została ofiarowana przez jego najbliższą rodzinę Powiatowemu Zespołowi Szkół w Chojnowie. Na uroczystość, która odbyła się 19 lutego w auli Liceum Ogólnokształcącego przybyli przedstawiciele powiatu, samorządów lokalnych, księża, grupy harcerskie, strzeleckie, żołnierze, grono pedagogiczne, uczniowie oraz wszyscy ci, którzy znali ks. Bojko osobiście. Szczególnymi gośćmi byli rodzice księdza p. Romana i p. Jerzy Bojko oraz brat p. Paweł Bojko. Zgromadzonych przywitał Dyrektor PZS w Chojnowie Mariusz Kowalczyk, który podziękował za wyróżnienie placówki niewymownym darem: - To uroczystość wyjątkowa, mamy zaszczyt otrzymania munduru, który pozostanie w naszej społeczności szkolnej, ale przede wszystkim w społeczności lokalnej. To wielki honor i zaszczyt, zwłaszcza że mundur zostaje przekazany osobiście przez rodziców i brata ks. Krzysztofa. To wyróżnienie to obowiązek, który spoczywa na naszej szkole. W Powiatowym Zespole Szkół wielką wagę przykładamy do wychowania patriotycznego. Ks. Krzysztof jest dla nas wzorem do naśladowania. Możecie państwo być spokojni, nie zapomnimy. Będziemy wspominać, pamiętać i przypominać młodemu pokoleniu, i tym którzy jeszcze nie mieli okazji poznać ks. Krzysztofa. Poruszające przemówienie, w trzech odsłonach wygłosił brat kapłana: - Po pięciu latach możemy stanąć przed wami, wobec mieszkańców Ziemi Chojnowskiej. Chcemy przekazać wam mundur naszego syna i brata. Dla naszej rodziny jest to niezwykła pamiątka, relikwia. Uznaliśmy jednak, że lepiej będzie by ten mundur był w tej szkole, a nie w mojej szafie, tak będzie lepiej dla wszystkich. Przekazujemy ten mundur szkole, w nadziei, że pamięć o Krzysztofie, który kochał tę ziemię będzie wśród was obecna. Kiedy spojrzycie na zdjęcia, pamiątki po Krzysztofie będzie wśród nas – mówił Paweł Bojko. Wśród licznych wystąpień głos zabrał również Starosta Powiatu Legnickiego Adam Babuśka: - To, że jesteśmy, dzisiaj razem oznacza, że ks. Bojko jest z nami. Jest to dowód, że nie odszedł. I tylko od nas zależy, jak długo będzie z nami tutaj. Wielkie ukłony i szczere podziękowania dla rodziny. Jest to gest niezwykły, a dla nas bardzo ważny. Miałem to szczęście i zaszczyt, że księdza Krzysztofa znałem. W 2010 roku wysłuchałem wyjątkowego kazania, które prócz przesłania pełnego bólu i patriotyzmu, miało niezwykły wyraz artystyczny. Nie możemy o tym zapominać, że ksiądz był prawdziwym artystą. Zawsze byłem pod głębokim wrażeniem właśnie tej sfery jego działalności. Apeluję, żeby to dzieło, które on rozpoczął, m.in. dzięki takim symbolom, gestom, przetrwało, a, że jest tu tyle młodych ludzi, to jestem o tym przekonany. Po oficjalnej części przekazania munduru, uczniowie pod kierunkiem p. Jadwigi Matys zaprezentowali słowno – muzyczny program, którego głównym bohaterem był „kapłan wierny swemu powołaniu”. Prezentacje młodzieży wypełnione zostały licznymi wypowiedziami osób, które chciały podzielić się swoimi wspomnieniami o proboszczu z Białej. Całość dopełniły wspólnie śpiewane ulubione piosenki ks. Krzysztofa. Akompaniowali p. Dariusz Matys i p. Tomasz Susmęd. Warto podkreślić starania młodzieży, która z wielkim szacunkiem i honorem ukazała działalność nie tylko ks. Bojko jako duchownego, ale też jako harcmistrza, działacza środowisk harcerskich i kresowych, autora prac o historii polskiego ruchu harcerskiego. Ponad dwugodzinne spotkanie zakończyło się podziękowaniami p. Pawła Bojko: - Czekałem na chwilę, aby stanąć przed wami, przez pięć długich lat czekałem. Wielokrotnie zabiegaliśmy o możliwość publicznego wyrażenia naszej szczerej wdzięczności i podziękować każdemu, kto swoim zaangażowaniem, troską, miłością i modlitwą był obecny w tamtym czasie z ks. Krzysztofem i naszą rodziną.
data publikacji: 2019-02-20 11:27
 
O chojnowskich (i nie tylko) mistrzach sprawiedliwości…
16 lutego w Muzeum Regionalnym zaprezentowany został temat frapujący i osobliwy, bo traktujący o majstersztyku wykonywania kary za popełnione winy: „Kat i jego warsztat pracy na Śląsku od XVI do XVIII wieku”. O elitarnej instytucji objętej infamią społeczną opowiedział przybyłym do muzealnego lapidarium dr Daniel Wojtucki z Zakładu Historii Polski i Powszechnej XVI-XVIII na Uniwersytecie Wrocławskim. Prelekcja rozwiała wiele wątpliwości na temat interesującej profesji: - Zapoznam państwa z osobą niezwykle potrzebną. Mistrz średniej sprawiedliwości, bo tak go nazywano, był jak uważano, pośrednikiem wyroku wydanego przez Stwórcę, a więc był przedłużeniem boskiej ręki na ziemi. – tłumaczył dr Wojtucki. Źródła informują, że zacny zawód rozwinął się w Europie w średniowieczu. Rzemiosło katowskie na Śląsku pojawiło się między XV a XVI wiekiem, a Chojnów swojego kata doczekał się późno, bo dopiero w XVIII stuleciu. Dlaczego tak długo chojnowianie musieli czekać na mistrza ścinania mieczem, łamania kołem czy topienia? Odpowiedź jest bardzo prosta: bo mieszkańcy grodu nad Skorą zachowywali się przyzwoicie i żadne srogie kary nie musiały być wykonywane. Jednak zdarzały się przypadki niefortunne jak kradzież dóbr kościelnych, dlatego odwiedzał nasze miasto kat np. z Legnicy… Dr Wojtucki wyjaśnił, jak można było zostać katem: - Była to droga, która krystalizowała się od najmłodszych lat. Początkowo szkolono małych chłopców na zwierzętach, pomagali przy egzekucjach, obserwowali mistrza. Gdy osiągali wiek od 18 do 25 lat, mogli wykonać tzw. „sztukę mistrzowską – majstersztyk”, czyli ściąć poprawnie mieczem osobnika skazanego na śmierć. Niestety nie tylko skazaniec przechodził gehennę psychiczną, ale i sam wykonawca. Za złe wykonanie wyroku kat mógł zostać ukamienowany, za „dobry cios” otrzymywał tytuł mistrza, oklaski, a nawet dyplom. Kat nie tylko trudnił się stosowaniem najróżniejszych tortur, były to mało atrakcyjne pod względem finansowym epizody. Do jego powinności należały m.in. zagadnienia sanitarne w mieście. Przede wszystkim rzemieślnicy śmierci zajmowali się leczeniem ludzi i zwierząt. Byli doskonałymi lekarzami, trudnili się chirurgią, świetnie leczyli poparzenia (które notabene stosowali podczas tortur), nie była im obca ginekologia, odbierali porody, leczyli guzy. Zdarzało się, że byli lepsi od miejscowych medyków, którzy skarżyli się na katów za ich skuteczność w medycynie… Interesującym zagadnieniem była kobieta – kat, która dziedziczyła po śmierci męża urząd na rok. Przy czym wyrok ścięcia czy powieszenia mógł wykonywać tylko mężczyzna. Ten szybko pojawiał się u wdowy – katowej, bo zachęcał go jej status (pomimo infamii) i bogactwo. A propos majątku katów. Mistrzowie mogli pochwalić się kilkoma katowniami, a więc domami, które mogli wynajmować i czerpać z nich zyski. Byli to majętni, wykształceni ludzie, którzy często trzymali się w cechu rzemieślniczym razem np. córka chojnowskiego kata miała rodziców chrzestnych również katów z innych miejscowości, podobnie było z zawieraniem małżeństw. Kojarzeni z toporem, maską i mieczem funkcjonariusze śmierci w rzeczywistości byli dobrze sytuowanymi znawcami anatomii, którzy od czasu do czasu fachowo (lub mniej) wykonywali rzetelne (lub nie) wyroki sądu…
data publikacji: 2019-02-19 16:02
 
<< nowsze | 1  | 2  | 3  | 4  | 5  | 6  | 7  | 8  | 9  | 10  | 11  | 12 | 13  | 14  | 15  | 16  | 17  | 18  | 19  | 20  | 21  | 22  | 23  | 24  | 25  | 26  | 27  | 28  | 29  | 30  | 31  | 32  | 33  | 34  | 35  | 36  | 37  | 38  | 39  | 40  | 41  | 42  | 43  | 44  | 45  | 46  | 47  | 48  | 49  | 50  | 51  | 52  | 53  | 54  | 55  | 56  | 57  | 58  | 59  | 60  | 61  | 62  | 63  | 64  | 65  | 66  | 67  | 68  | 69  | 70  | 71  | 72  | 73  | 74  | 75  | 76  | 77  | 78  | 79  | 80  | 81  | 82  | starsze >>

serwis jest częścią portalu miejskiego www.chojnow.eu przygotowanego przez MEDIART (w CMS) © przy współudziale Urzędu Miejskiego w Chojnowie