Z cyklu „Ludzie z pasją"

Michał Rybczyński


Michał Rybczyński to kreatywny pasjonat fotografii. Jest samoukiem. Łączy w swoich sesjach zdjęciowych oryginalność z błyskotliwością, które tworzą perfekcyjne uchwycenie chwili. Nietuzinkowe pomysły i inspiracje czerpie z filmów bogatych w dawne, klasyczne sceny. Bohater „Ludzi z pasją" interesuje się także turystyką, jest sympatykiem górskich wędrówek, a w wolnych chwilach uprawia trójbój siłowy.


(szerokość: 750 / wysokość: 562)


Gazeta Chojnowska - Czy od dziecka marzyłeś, żeby zostać fotografem?

Michał Rybczyński – Nie, na pewno nie (śmiech). Dopiero na studiach zacząłem tak naprawdę robić zdjęcia. Wcześniej nie posiadałem nawet aparatu fotograficznego. W końcu kupiłem najzwyklejszą cyfrówkę… i na weselu u kuzynki zrobiłem kilka pierwszych moich zdjęć. Okazało się, że ludziom bardziej podobały się moje ujęcia niż profesjonalnego fotografa. Był to impuls do poważniejszego myślenia o fotografii. Dlaczego fotografia? Bardzo lubię odwiedzać nowe miejsca, poznawać ludzi. Jeśli chodzi o ulubione sesje, to chyba wygrywają sesje ślubne.

GCh. - Etap rozważań rozpoczął się, gdy studiowałeś Organizację Turystyki i Rekreacji na PWSZ w Legnicy.

M. R. - Tak, okres studiów współgrał z nauką robienia dobrych zdjęć. Część przedmiotów powiązana była z moją przyszłą pracą. Wiedzy o historii sztuki, fotografii, a przy tym geografia turystyczna i regionalna. Z tej wiedzy korzystam dosyć często podczas sesji ślubnych. Lokalizacje pewnych zakątków odkrytych właśnie podczas studiów są bardzo istotnym elementem plenerowym.


(szerokość: 750 / wysokość: 500)


GCh. - Rozumiem, że polecasz te miejsca?

M.R. – Cała kotlina Jeleniogórska, zamki, pałace, góry są pięknymi, malowniczymi terenami, Mktóre warto nie tylko fotografować, ale po prostu zwiedzać. Zanim zasugeruję miejsce, odkrywam co tak naprawdę w duszy gra modelom. Miejsce musi współtworzyć uczucie młodej pary czy odzwierciedlać charakter danej osoby biorącej udział w fotograficznym seansie.


(szerokość: 750 / wysokość: 500)

GCh. - Trzeba połączyć umiejętności bycia fotografem i psychologiem?

M.R. - Zgadza się. Nie robię zdjęć dla siebie, tylko dla ludzi. Zależy mi, żeby każdy był zadowolony z otrzymanego efektu, bo zostaje on do końca życia. Ponieważ wcześniej zawsze jest dialog, zrozumienie oczekiwań i poniekąd marzeń, to musi się wszystko udać. Jeśli chodzi o miejsce, to może zdarzyć się załamanie pogody lub po prostu sugestia terenów, które nie są znane, wtedy mogą być małe utrudnienia. To zdarza się naprawdę bardzo, bardzo rzadko.

G.Ch. - Oglądając Twoje zdjęcia, zdumiewa uchwycenie niektórych momentów. Wysnuwam teorię, że aparat masz ciągle włączony?

M.R. - Kwestia przewidywania tego, co się zdarzy. Żeby powstało dobre zdjęcie, potrzebne są trzy elementy: światło, ponieważ sama fotografia to malowanie światłem, kompozycja i „ten moment", czyli intuicja albo prognozowanie, co może się wydarzyć. Ważny jest też nastrój, relacja między mną a osobami, które fotografuję, ciekawe miejsce, wszystko musi grać. Wtedy jest idealnie.


(szerokość: 750 / wysokość: 499)

G.Ch. – Żeby powstało też idealne ujęcie, potrzebna jest koncepcja i zmysł fotografa. Skąd czerpiesz inspiracje?

M.R. - Na pewno pomysły artystyczne generuje w moich wizjach kinematografia. Twórcy tacy jak Martin Scorsese, Wes Anderson, Tim Burton są autorami niezwykle oryginalnych i inspirujących mnie scen, które z powodzeniem wykorzystuję podczas sesji zdjęciowych.

G.Ch. - A czy masz jeszcze inne pasje?

M.R. - Owszem, trójbój siłowy. To dyscyplina sportowa, w której ważne jest, w dużym skrócie, techniczne podnoszenie coraz większych ciężarów. Ćwiczenia na siłowni zdecydowanie coraz bardziej mnie interesują pod kątem aktywnego trybu życia. Poza tym pasjonuje mnie turystyka, chodzenie po górach. Na pewno jest to przestrzeń, która mnie odcina od problemów dnia codziennego. Szczerze polecam.

G.Ch. - A czy przy okazji górskich wędrówek, masz przy sobie aparat?

M.R. - Zawsze (śmiech). Teraz mamy już tak dobre telefony, że uchwycenie szczególnego momentu jest wręcz wskazane podczas górskiej wyprawy. Nie tak daleko, bo 70 km. od Chojnowa po polskiej i czeskiej stronie możemy oglądać, fotografować i zachwycać się górskim krajobrazem. Warto znaleźć czas i łączyć swoje pasje.


(szerokość: 750 / wysokość: 498)

G.Ch. - Michale, bardzo dziękuję za poświęcenie czasu i udzielenie wywiadu. Życzymy Ci wielu sukcesów w życiu zawodowym i prywatnym w nadchodzącym Nowym Roku!

 

 

 

 

 

 

serwis jest częścią portalu miejskiego www.chojnow.eu przygotowanego przez MEDIART (w CMS) © przy współudziale Urzędu Miejskiego w Chojnowie