Z cyklu „Ludzie z pasją"

Kazimierz Dudek

 

Całe życie Kazimierza Dudka związane jest ze sportem. Zdyscyplinowany biegacz trenuje od młodzieńczych lat. Jak sam mówi, jego największym uzależnieniem jest stała aktywność fizyczna i podejmowanie nowych wyzwań. Przebiegł co najmniej 100 tys. km., oprócz biegania trenuje też, Nordic Walking, jeździ na rowerze, chodzi na pływalnie, regularnie ćwiczy na siłowni. Bierze udział w licznych zawodach sportowych. Jego pasją jest bieganie i rywalizacja z przeciwnikami, co sprawia mu  radość i satysfakcję. Poza tym motywuje i zachęca każdego do uprawiania sportu i do aktywnego  stylu życia.


Gazeta Chojnowska: Kiedy nastąpił początek Pana sportowej drogi?


Kazimierz Dudek: Wszystko zaczęło się od szkoły średniej. Byłem zdolnym biegaczem. Dużą motywacją było słuchanie Tomasza Hopfera dziennikarza sportowego, dwukrotnego mistrza Polski w sztafecie 4 x 400 metrów, który zachęcał do biegania. Wpływ na moje sportowe myślenie miał również trener Zbigniew Zaręba, który  zachęcał do trenowania i udziału w biegach ulicznych i Maratonie Pokoju, dziś jest to Maraton Warszawski. W wieku 15 lat zostałem Mistrzem Powiatu Złotoryjskiego na dystansie 100 m z czasem 12,1 sek. w Chojnowie, wówczas na bieżni szutrowej i to była motywacja do dalszego trenowania.


(szerokość: 750 / wysokość: 550)



GCh. – Od niespełna roku biega Pan m.in. w Chojnowie.


K.D. – Tak. Dlaczego Chojnów? Urodziłem się w miejscowości Półwsie. Potem mieszkałem w Wojcieszowie,  następnie w Świerzawie. Na kilkanaście lat wyjechałem z rodziną za granicę. Mieszkałem w Szwajcarii i Luksemburgu. Od niespełna roku jestem obywatelem Chojnowa. Do tego miasta przekonał mnie mój dobry kolega Józef Kozdęba, z którym biegałem i startowałem w różnych imprezach lekkoatletycznych, było to jeszcze w latach młodości. Poznałem to miasteczko właśnie dzięki niemu. Po długiej przerwie, podczas spotkania z jego córka Dorotą i p. Darkiem Sywakiem, podjęliśmy decyzję o zamieszkaniu Chojnowie. Muszę też podkreślić przyjacielskie relacje z p.  Sywakiem, z którym też biegam. Firma Dom z Keramzytu jest sponsorem moich startów w różnych biegach, za co jestem bardzo wdzięczny.


(szerokość: 375 / wysokość: 666)


G.Ch. – Jaki wpływ na pana życie ma sport?


K.D. - Pracowałem jako nauczyciel wychowania fizycznego do  1991 roku. Potem wyjechałem za granicę. Pracowałem w różnych zawodach, ale nigdy nie zerwałem ze sportem i najdłużej uprawiam bieganie. Biegi długodystansowe, uliczne i górskie. Jestem od tego uzależniony. Na zdrowie nie narzekam. Wykonuję jedynie profilaktyczne badania. Mam 72 lata i uważam, że bieganie, czy uprawianie sportu to jest ucieczka od starości. Zbieram różne doświadczenia, prowadzę porównania od wielu lat i mogę stwierdzić, że aktywność  fizyczna psychicznie odmładza. Człowiek uprawiający sport nie czuje swego wieku. Jeśli mam możliwość  korzystam z komór hiperbarycznych, to również wpływa pozytywnie na moje zdrowie i kondycję fizyczną.


(szerokość: 750 / wysokość: 422)


G.Ch. – Żeby tak wytrwale ćwiczyć, należy mieć sportowy charakter.


K.D. – Dyscyplina to podstawa. Jestem człowiekiem bardzo zdyscyplinowanym. Wszystko mam poukładane. Trzymam się założeń i je realizuję. Mam już zaplanowany terminarz startów w biegach, do końca roku. Jestem człowiekiem ułożonym i dokładnym. Z mojej obserwacji wynika, że biegacze są poukładani. To jest podskórne działanie. Należę do osób, które zawsze walczą, aby wejść na podium. Najważniejsze jest zdrowe podejście do życia, do problemów dnia codziennego, jestem stale zaangażowany i się nie poddaję.


(szerokość: 750 / wysokość: 499)


GCh. - Pana największe osiągnięcia?


K.D. – W mojej karierze sportowej, brałem udział w ponad 400 biegach w Polsce i za granicą ,miło wspominam zajęcie 1 miejsca w kategorii wiekowej M-50  w biegu  Nachtlauf w Davos w Szwajcarii. W tym biegu starowało  około 1000 osób m.in. z Kenii i innych krajów europejskich. Brałem udział w 30 biegach maratońskich i jeden raz w biegu na dyst.100 km w Biel/Szwajcarii. Najlepszy wynik w maratonie uzyskałem w Rotterdamie w Holandii w roku 1989 a czas 2:47:50 godz. należał   do najlepszych czasów w powiecie złotoryjskim, którego byłem mieszkańcem. Mieszkając w Szwajcarii  biegałem i startowałem w biegach  górskich. Trasy w Alpach nie należą do łatwych, ale każdy ukończony dystans sprawiał mi satysfakcję. Tak właściwie jest z każdym biegiem, który chcę ukończyć.


(szerokość: 750 / wysokość: 561)



GCh. - Czy są takie osoby, które zmotywował pan do aktywności fizycznej i które do dziś uprawiają jakiś sport.


K.D. - Oczywiście. Gdy pracowałem jako nauczyciel w-f w Świerzawie, motywowałem swoim sportowym stylem bycia. Byłem nauczycielem ,który rywalizował na zajęciach  w-f z uczniami. Muszę się pochwalić ,że moja córka w wieku 15 lat zdobyła wicemistrzostwo Dolnego Śląska młodziczek w biegu na dyst.800 m z czasem 2:30:00 i biega do dzisiaj. Jeden z moich wychowanków został wicemistrzem Polski młodzików na dyst. 800 m. Świadomie i z determinacją  zachęcam młodszych i starszych kolegów do uprawiana sportu. Czasem spotykam moich uczniów, którzy potwierdzają, że dawałem im przykład i stale jestem dla nich wzorem do naśladowania. Jest to bardzo miłe i sprawia mi wielką satysfakcję.


(szerokość: 750 / wysokość: 499)


GCh. - Dziękujemy za rozmowę, po której chce się zacząć biegać!


(szerokość: 371 / wysokość: 666)(szerokość: 375 / wysokość: 666)(szerokość: 371 / wysokość: 666)

 


serwis jest częścią portalu miejskiego www.chojnow.eu przygotowanego przez MEDIART (w CMS) © przy współudziale Urzędu Miejskiego w Chojnowie