„Antykwariusze” - jak zwykli czasem mawiać o sobie aktorzy amatorskiej grupy teatralnej ANTYKWARIAT, działającej od lat przy Miejskim Ośrodku Kultury, Sportu i Rekreacji w Chojnowie - zaprosili na kolejną sceniczną ucztę. Tym razem serwowali ją w Paryżu, mieście miłości, zwanym też miastem świateł. I - wszystko tu było. Miłość (za drobną opłatą), światła (choć czasami gasły), jednym słowem komedia omyłek, nagłe zwroty akcji, czyli:
Sztuka Stephana Eckela pod takim właśnie tytułem stała się ramą opowieści o Fanny Dupin (Emilia Grześkowiak) - osobie z koneksjami w artystycznym światku Paryża, ale totalnie nie przejmującej się różnymi zobowiązaniami, w tym tymi na rzecz urzędu skarbowego, czyli mówiąc wprost - podatkami. A przecież już nawet dzieci wiedzą, że sztuka to niekoniecznie, ale śmierć i podatki są obowiązkowe…
Z opresji ma ją wydobyć Jean-Claude Mouliner (Jacek Saja). Aktor chwilowo bezrobotny, ale potrafiący się wcielić w każdą rolę (jak to aktor). Ta dwójka wypełnia sobą niemal wszystkie sceny TOTALNEGO SZALEŃSTWA. Wypełnia - dodajmy - koncertowo, budząc na widowni salwy śmiechu!
Sztuka Stephana Eckela rozpisana została jednak na więcej osób. Każda z nich to odmienna przyprawa, budująca ten ulotny, specyficzny smak serwowanej opowieści. Kogóż tu mamy? Madame Coco (Aleksandrę Chodor) podnajmującą jeden z pokoi u madame Dupin w celu… świadczenia usług. Proszę nie płonąć zażenowaniem; wszak jesteśmy w mieście miłości! Louis Voltaire`a (Stanisława Horodeckiego), podnajmującego kolejny z pokoi, w którym szlifuje swą wielką powieść (szlifuje, dodajmy, od dwudziestu lat), podkradając jednocześnie jedzenie i alkohol właścicielce. Jest Rosjanin Jurij (i wielu innych imion) Barkow (Dariusz Wołoszyn), który dorobił się w Moskwie na szemranych interesach, a teraz jest bardzo zainteresowany zakupem mieszkania madame Dupin (za cenę o 20% wyższą od ceny rynkowej; byle szybko) i madame Lavache (Agnieszka Przybysz-Fijołek) - kobieta, dla której w całej Francji 60 tysięcy krów pracuje tylko po to, by dostarczać mleka na jej sery. Śmierdzące tak bardzo, że sama ich nie tyka… Madame Lavache jest także zainteresowana zakupem mieszkania. Czuje się już nawet jak właścicielka -przyprowadzi z sobą Nino Nouvel (Adam Pruś) - znanego, światowego projektanta wnętrz! (Nie znacie Państwo Nino Nouvel? To ten, który zaprojektował salę balową dla Donalda w Waszyngtonie i siłownię w pałacu dla Karola w Warszawie…). Po scenie przemknie Amelie Reno (Renata Bisiorek-Szklarz) - dawna ukochana Voltaire`a, która w przeciwieństwie do niego świętuje kolejny już literacki sukces! Wiadomo - Bestseler! Pojawi się też Pierre Lemaire (Janusz Szarek) - pracownik urzędu skarbowego (wspominane tu już śmierć i podatki…), prywatnie natomiast mąż… Zostawmy to jako zagadkę dla tych, którzy sztuki jeszcze nie widzieli.
Tę barwną galerię ludzkich typów wspaniale, jak zawsze, splotła w jeden wielki, wirujący kłąb scenicznego szaleństwa (totalnego zresztą) reżyser Barbara Słotwińska.
Jak było? Wspaniale! Trzykrotnie wyprzedana do ostatniego miejsca w domu kultury sala to najlepszy dowód uznania dla „Antykwariuszy” i ich roboty, a śmiech widowni jest niczym potwierdzająca to uznanie pieczęć!
I jeszcze jedna informacja. Na scenie, obok starych „wyjadaczy”, zaistniały dwa debiuty. Renata Bisiorek-Szklarz i Aleksandra Chodor. Obie - naszym zdaniem - bardzo udanie! Oli Chodor, oprócz oklasków, należą się też podziękowania, że w krytycznej dla wystawienia sztuki chwili zgodziła się zastąpić na scenie Różę Rzepakowską. Czasu miała mało, a jej madame Coco…!
I informacja ostatnia - Róża Rzepakowska powróci w kolejnych przedstawieniach. Na moment zatrzymała ją choroba, ale chyba nie wiedziała, z kim zadziera!
Pełna galeria zdjęć na FACEBOOKU.


























