Z cyklu „Ludzie z pasją"



Nauczyciel na Medal, mediator, konsultant ds. dzieci i młodzieży, człowiek z sercem na dłoni, pedagog z powołania, osoba życzliwa i serdeczna dla każdego. Pani Hanka Dąbrowska-Król od blisko 40 lat wspiera, doradza, pomaga… Ludzi z tak wielkim oddaniem, empatią, ogromną chęcią dzielenia się wiedzą i doświadczeniem jest niewielu. Bohaterka naszego cyklu należy do tych wyjątkowych osób, które pracę zawodową traktują jako misję, a swoich podopiecznych nigdy nie ocenia, nie szufladkuje, nie skreśla…

 

Gazeta Chojnowska – Zdefiniujmy Pani pasję.

Hanka Dąbrowska-KrólCzłowiek i inspirowanie młodych ludzi. I nie mówię tego tylko dlatego, że przez wiele lat skupiona byłam na pracy w szkole. Teraz kiedy porządkuję szkolną dokumentację uświadomiłam sobie jak wiele wspaniałych rzeczy przez lata zrobiliśmy z młodzieżą w ramach zajęć pozaszkolnych. Zasadnicza praca szkolnego pedagoga to dialog, diagnoza, dydaktyka. Czynniki niezwykle ważne, ale inicjatywy wychodzące od uczniów, ich własne postrzeganie problemów, koncepcje rozwiązań i zaangażowanie, to niezwykle wartościowe elementy, które notabene, mnie samą wiele nauczyły.

 

G.Ch. Kiedy odkryła pani w sobie te pokłady do inspirowania…

H.D-K.Ja tego nie odkryłam, to oni mi pokazali, młodzi ludzie w szkole. Wiele lat temu dostałam propozycję stanowiska pedagoga szkolnego. Obawiałam się tej funkcji, nie miałam przekonania, ale propozycję przyjęłam. Szybko zorientowałam się, że praca na zasadzie trzech „d" (dialog, diagnoza, dydaktyka przyp. red.), to za mało, że trzeba wyjść poza sferę gabinetu. Przekonałam się wtedy, jak młodzież jest kreatywna, jak wiele potrafi, jak ciekawe ma inicjatywy i z jakim zapałem wciela je w życie. Zbiór naszych wspólnych akcji jest naprawdę imponujący i budujący. „Przejrzyście, prawdziwie i o nas" – to hasło przyświecało każdej kolejnej idei. Znalazłam wtedy własną ścieżkę. Stałam się łącznikiem między uczniami a ich opiekunami.


(szerokość: 750 / wysokość: 562)

 

G.Ch. – Czy są sytuacje, które przypisałaby pani sobie, jako osobisty sukces?

H.D-K. - Właściwie nie. Nie mogę mówić o swoim własnym sukcesie. Osiągnięć jest wiele, ale to dzieło grupy osób, grona współpracujących ze sobą ludzi. Bez kooperacji nie ma mowy o powodzeniu. A efekty pracy obserwujemy nawet po latach, kiedy byli uczniowie wracają do szkoły ze swoimi pociechami i szukają pomocy. Szkoła kojarzy im się z azylem, poradnią, wsparciem… Darzą nas zaufaniem, a to bezcenne. Albo kiedy dorośli już uczniowie pozdrawiają na ulicy, w sklepie, przychodni – okazując w ten sposób otwartość, pamięć i dobre wspomnienia.

Są także porażki – dziewczyna z czerwonym paskiem, zdolna, sympatyczna, po szkole poznaje nieodpowiedniego partnera, pojawiają się narkotyki, potem leczenie… Wciąż jednak mam jej numer telefonu i wierzę, że jeszcze się skontaktujemy.

 

G.Ch. – Jakie emocje towarzyszą Pani w pracy z młodzieżą?

H. D-K.Ogromne, satysfakcjonujące zmęczenie, bez oczekiwania na pochwały, bo ważne jest, że Oni się spełniają. Poczucie idealnie wypełnionego czasu, konstruktywnych poczynań i zadowolenie, że ktoś odkrywa siebie i ma z tego przyjemność. Radość przynoszą mi najdrobniejsze sukcesy młodych ludzi, to że się otwierają, że zaczynają doceniać samych siebie, że otwierają się na potrzeby innych. I duma. To uczucie dają mi spotkania z niepełnosprawnymi, z zupełnie innymi zachowaniami, niezależnymi od ich woli. Nauczając w domach – nie raz siedząc na podłodze, nie raz zmieniając pampersy, stykając się z różnymi emocjami - wspólnie dawaliśmy radę i jak w przypadku niedosłyszącej dziewczynki, udało się np. doprowadzić do ukończenia technikum.

Pokiereszowanych ludzi jest mnóstwo. Oni sami się nie popsuli, każdy z nich chce być doceniany i akceptowany.


(szerokość: 540 / wysokość: 960)

 

G.Ch. – Doskonale rozumie pani młodzież – ich problemy, potrzeby. Skąd taka wiedza?

H.D-K.Nie mam pojęcia. Mamo, tato dziękuję… Ale mówiąc poważnie, permanentne dokształcanie. Pięć kierunków podyplomowych, szkolenia, konferencje, opracowania naukowe i publikacje własne, analizy porównawcze, badania i gromadzone doświadczenia. Ogromny bagaż wiedzy, która wciąż się rozwija, trzeba zatem bezustannie śledzić naukowe relacje, być na bieżąco. To jednak także naturalna zdolność współodczuwania i nieodparta potrzeba naprawiania…


(szerokość: 750 / wysokość: 1153)

 

G.Ch. – Jak bardzo pani praca jest pani pasją słychać w tonie naszej rozmowy, w entuzjazmie i ekspresji pani wypowiedzi. Czy jest jeszcze w pani życiu coś co wywołuje równie silne emocje?

H.D-K.Aż takie chyba nie, ale myślę, że moją drugą pasją jest archiwizowanie. Dbałość o artefakty, dokumenty, zbiory zdjęć z natury nie może chyba wywoływać zbyt żywiołowych reakcji, niemniej dla mnie jest dość ważną i przyjemną czynnością. To zapis działań, ich przebiegu i konsekwencji, to świadectwo zdarzeń i ludzi w nich uczestniczących, utrwalony przebieg historii. Dzięki tego typu zbiorom mamy obraz ogromu pracy, mnogości projektów, wielu wspaniałych inicjatyw.

Kolekcjonuję też rodzinne pamiątki. Z obszernego domowe archiwum fotograficznego tworzę np. paczworki – obrazkowe historie oprawiam w ramy i wieszam na ścianie, obok rysunków moich uczniów... W swoich zbiorach mam także piękne, serdeczne listy moich dzieci pisane do dziadków. Nie wiem jeszcze jak je wyeksponować, ale coś wymyślę.

Lubię też grzybobranie, odkrywanie lasu i fotografowanie przyrody w ujęciach makro.

Kiedyś zbierałam koszyki wiklinowe i guziki, ale rodzina tego nie wytrzymała...

 

(szerokość: 750 / wysokość: 1109)


G.Ch. – Serdecznie dziękujemy za niezwykle ciekawą rozmowę. Łamy gazety mają niestety ograniczenia i żal, że nie możemy zamieścić obszerniejszego wywiadu. Liczymy jednak, że ta publikacja będzie zapowiedzią kolejnych spotkań z niezwykłą panią pedagog z wiele mówiącym tytułem „Nauczyciel na Medal".

 

 Rozmawiała Emilia Grześkowiak

serwis jest częścią portalu miejskiego www.chojnow.eu przygotowanego przez MEDIART (w CMS) © przy współudziale Urzędu Miejskiego w Chojnowie