Złote Gody Państwa Elżbiety i Jerzego Zadora oraz Państwa Heleny i Zdzisława Malinowskich
Kocha się naprawdę i do końca
tylko wówczas, gdy kocha się zawsze
- w radości i smutku bez względu na dobry czy zły los.
Cytatem św. Jana Pawła II burmistrz Jan Serkies rozpoczął ceremonię Złotych Godów.
Ostatniego dnia kwietnia w zabytkowych murach Muzeum Regionalnego, dwa małżeństwa celebrowały 50.lecie pożycia małżeńskiego. Państwo Elżbieta i Jerzy Zadora oraz Państwo Helena i Zdzisław Malinowscy, dziękowali współmałżonkom za wspólnie przeżyte lata, za troskę, opiekę, miłość...
- Tę wyjątkową okoliczność, najwyższe władze państwowe postanowiły uhonorować nadając Państwu odznaczenia będące symbolicznym wyrazem uznania, jakie żywią dla życia rodzinnego oraz wagi, jaką przywiązują do pomyślności każdej rodziny – mówił burmistrz. - W imieniu Prezydenta RP, z ogromną satysfakcją wręczam Państwu Medale za Długoletnie Pożycie Małżeńskie. Dziękuję Państwu za wieloletnią pracę na rzecz naszego miasta – za pracę zawodową i społeczną. Życzę kolejnych jubileuszy - Żelaznych, Kamiennych i Brylantowych Godów, a na dzisiejszy dzień życzę miłych chwil spędzonych wśród bliskich.
Państwo Elżbieta i Jerzy Zadora
On przyjechał do Chojnowa w 1970 roku. Był rokującym piłkarzem i ściągnięto go do chojnowskiej drużyny z Żar.
Ona, chojnowianka, wierna kibicka lokalnej drużyny bywała na każdym meczu. Nowy zawodnik od razu zwrócił jej uwagę.
- Wiedziałam, że zakwaterowani są w Pałacyku, gdzie cyklicznie organizowane były dyskoteki. Nie było zatem problemu, by nie zwracając szczególnej uwagi zbliżyć się młodego, nieśmiałego piłkarza. Poszłam na tańce z koleżanką – wtedy poznałam obecnego męża, a ona jego kolegę, którego też niedługo potem poślubiła.
- Zaiskrzyło od razu – bez skrępowania mówi pan Jerzy – Byłem nieco nieśmiały, ale od pierwszego spotkania serce mówiło mi, że to TA! Po roku wzięliśmy ślub.
Dziś, po pół wieku, z dumą mówią o swoich dzieciach – córce i synu, cieszą się z wnucząt, oczekują prawnucząt. I chociaż część ich potomnych rozjechała się po świecie, utrzymują ścisły kontakt i z satysfakcją śledzą ich losy. Kiedyś ich wspólną pasją była piłka nożna, teraz podróże. W planach mają wiele kolejnych wspólnych lat w zdrowiu wśród najbliższych i przyjaciół...
Państwo Helena i Zdzisław Malinowscy
Oboje pracowali w Gminnej Spółdzielni. On był kierownikiem ona pracowała na rozlewni.
- Spokojna, łagodna, młoda, piękna koleżanka z pracy urzekła mnie niemal od pierwszego dnia – wspomina pan Zdzisław
Młodziutka Helenka uległa zalotom przystojnego kierownika. Wspólna praca, rozmowy w przerwach przy kawie, spotkania po pracy oboje utwierdziło w przekonaniu, że właśnie znaleźli swoją drugą połowę. Na ślubnym kobiercu stanęli już po trzech miesiącach znajomości.
Zamieszkali u jej rodziców. Po sześciu latach, z córeczką, wprowadzili się do swojego własnego mieszkania. Pan Zdzisław ma zdjęcie, jeszcze z czasów szkolnych, na tle domu, w którym potem zamieszkali. Przypadek, omen, zbieg okoliczności...?
Po kolejnych 13 latach urodził się syn. Czteroosobowa rodzina żyła jak wiele innych. Praca, dom, obowiązki. Pan Zdzisław był (i jest) znaną postacią w Chojnowie. Niezwykle aktywny obywatel, inicjator wielu działań w naszym mieście – gospodarczych, kulturalnych, społecznych. Żona, domatorka z usposobienia, dbała w tym czasie o ognisko domowe. Przez wszystkie te lata pracowali zawodowo razem.
- Po ślubie, mój kierownik zwolnił mnie z pracy – śmieje się pani Helena - ale jak tylko przeniósł się do Papierni dołączyłam do niego i tak przez wiele, wiele lat – w życiu zawodowym i prywatnym - razem.
Dwoje wnucząt i prawnuczka, to teraz ich największa radość. Odkrywają też przyjemność ze wspólnego podróżowania – wcześniej nie było na to czasu. Jaką mają receptę na zgodne, długoletnie pożycie?
- Nie ma recepty – zdecydowanie odpowiada pani Helena – W naszym przypadku to z pewnością moja cierpliwość, ugodowy charakter i kompromisy.
Szanownym Jubilatom życzymy dużo zdrowia, spełnienia marzeń, wielu radosnych chwil i wszelkiego powodzenia.





















