Z cyklu "Ludzie z pasją" Alicja Marciniec

 

 

Ukończyła AWF we Wrocławiu na kierunku nauczycielskim. Sport to jej pasja. Rower, kolarstwo, wyścig, adrenalina. W sezonie, niemal w każdą sobotę lub niedzielę wyrusza, by zmierzyć się z kilkuset innymi zawodnikami z całej Polski na górskich szlakach. Prywatnie mama dwóch synów, którzy podobnie jak Ona pasjonują się kolarstwem. Od niedawna trenerka UKKS Oriens.

Gazeta Chojnowska: Od czego wszystko się zaczęło? Dlaczego rowerowa pasja na dobre pochłonęła Twój wolny czas?

Alicja Marciniec: Zaczęło się od dwóch osób - znajomego i zapalonego kolarza z rodziny na zakup roweru górskiego. Jak się okazało, była to świetna forma spędzania wolnego czasu z rodziną na świeżym powietrzu w otoczeniu natury. Zaczęliśmy jeździć na rajdy rodzinne w Lwówku Śląskim i Złotoryi poznając nowe szlaki rowerowe. Trzy lata temu zapisaliśmy się z mężem na Rowerowy Bieg Piastów w Jakuszycach i to był mój pierwszy „poważny" start, do którego podeszłam z nastawieniem: Nie mam nic do stracenia, dam z siebie wszystko. I udało się zdobyć podium i powtórzyć ten sukces w następnym roku, nadal nie trenując więcej niż jazdą rekreacyjną. Wtedy stojąc na podium wśród zawodniczek z różnych klubów, jako amator, podjęłam decyzję, że zaczynam trenować. I tak od kwietnia tego roku zaczęłam więcej jeździć, do tego trochę ćwiczyć na siłowni, wprowadziłam dietę powiedzmy „kolarską", czytam fachową literaturę, zapoznaje się ze sprzętem rowerowym i jego serwisowaniem. Pojechałam na szkolenie z nauki techniki jazdy rowerem górskim  i zaczęłam pierwsze starty w Bike Maratonie z sukcesami. Dlaczego kolarstwo? Kocham adrenalinę, szaloną jazdę na rowerze, wiatr we włosach w pięknych okolicznościach krajobrazów górskich z żyłką rywalizacji, która towarzyszy mi w sporcie odkąd pamiętam, jako wieloletnia piłkarka ręczna czy siatkarka.


(szerokość: 750 / wysokość: 498)


G.Ch. - Trenerstwo. Jakim jesteś trenerem, wymagającym, ostrym czy  przyjacielskim i uśmiechniętym?

A.M. - Trenerstwo to za duże słowo na tą chwilę. Dopiero zaczynam współpracować z klubem UKKS Oriens. Podstawowe założenie dla zawodników, z którego ja wychodzę to: wpoić im kolarstwo jako styl życia, kolarstwo, które uczy wytrwałości, dążenia do celu, walki ze słabościami, systematyczności, pokory do wielu sytuacji i które będzie kształtować ich charakter.

Sama od siebie zaczęłam dużo wymagać i widzę, że przynosi to rezultaty, więc pewnie będę wymagającą trenerką, ale w przyjacielskiej i partnerskiej atmosferze. :)


G.Ch. - Czy przybywa zainteresowanych jazdą na rowerze?

A.M. - Tak, zainteresowanie tą formą aktywności jest duże i o to chodzi. Moi najbliżsi jeżdżą i są już „zarażeni" na dobre pasją kolarską. Wśród znajomych przybywa wielu maniaków wycieczek rowerowych i tej formy spędzania wolnego czasu. Niekoniecznie od razu mocnych i wyczerpujących treningów. Nie o to chodzi, aby każdy od razu startował w zawodach. To ma być pasja, hobby, które dadzą chwile radości, spełnienia, odreagowania od stresów życia codziennego. Wśród dzieci też zauważyliśmy bardzo duże zainteresowanie klubem i chęcią jeżdżenia w grupie z innymi rówieśnikami. W obecnej chwili mamy razem 25 zawodników i zawodniczek. Jeszcze nigdy w historii UKKS Oriens nie liczył tylu osób. Co mnie bardzo cieszy i motywuje do dalszych działań,  choć często słyszę głosy, że w Chojnowie nic się nie dzieje i nic się nie da dobrego zrobić. Owszem, jest to trudne, ale ja mimo to będę starać się wraz z innymi działaczami klubu oraz zaangażowanymi rodzicami  rozwijać „chojnowskie" kolarstwo.


G.Ch. - Od czego zależy dobra forma kolarska?

A.M.  Forma kolarska to przede wszystkim systematyczny trening, który trzeba też odpowiednio dawkować oraz odpoczynek i właściwa regeneracja po treningowa, o czym zapominają początkujący kolarze, przesadzając z liczbą treningów. Dieta: na poziomie amatorskim wystarczy prowadzić zdrowy styl życia, unikać wszelkiego rodzaju używek, które źle wpływają na wydolność organizmu oraz funkcje regeneracyjne organizmu. Wśród kolarzy panuje pogląd, że bez właściwego paliwa, daleko nie zajedziemy.

Aby zacząć jeździć na rowerze nie trzeba być do tego specjalnie uzdolnionym. Sama jazda na rowerze nie jest niczym trudnym. Schody zaczynają się dopiero, kiedy decydujemy się na więcej niż rekreacja. Wtedy trzeba zmierzyć się z wieloma przeciwnościami. Często ból, krew, łzy, wściekłość, poczucie słabości. Ale właśnie o to chodzi, aby się z tym zmierzyć i z każdym kolejnym doświadczeniem stawać się bardziej zahartowanym.


(szerokość: 337 / wysokość: 600)


G.Ch. - „Aby osiągnąć sukces pierwsze co musisz zrobić to zakochać się w ciężkiej pracy", czy ten cytat w jakimś sensie może określić trud sportowego życia? Jak motywujesz najmłodszych zawodników w drużynie?

A.M. - Trud sportowego życia to przede wszystkim akceptacja bólu treningowego, zakwasów, czasem cierpienia. To więcej niż ciężka praca treningowa i zmęczenie. Już na poziomie amatorskiego „ścigania się" jest to też pełna akceptacja najbliższych tego co się robi i logistyka w organizacji treningów i wyjazdów na maratony. Bez takiego wsparcia, przynajmniej w moim przypadku, kolarstwo byłoby tylko rekreacyjne.

Co do motywacji. Najmłodszym dzieciom w klubie, 6-7 latkom ukazujemy kolarstwo jako zabawę, mają mieć frajdę z jeżdżenia, przy czym już oswajają się z pierwszym stresem startowym, rywalizacją czy urazami. Obserwują starszych 8-12 latków, którzy pracują mocniej i więcej. Zawodnicy są tak mocno zaangażowani, że na każdych zawodach oddają całe swoje serca w wyścigi. I to przede wszystkim mnie motywuje do pracy z nimi.


G.Ch. - Twoja najtrudniejsza trasa?

A.M. - Bike Maraton w Polanicy Zdrój. To był mój drugi start w tym sezonie. Trasę zaczynał 10km podjazd, potem trudne technicznie odcinki, błoto, śliskie korzenie, strome i kamieniste zjazdy. Całe piękno MTB, czyli to co kocham.


(szerokość: 337 / wysokość: 600)


G.Ch. - Bycie trenerem, to nie łatwe zadanie. Czego uczysz dzieci przede wszystkim podczas treningów, a czego one uczą Ciebie ?

A.M. - Na tą chwilę przede wszystkim powtarzam dzieciom to czego sama cały czas doświadczam.  W kolarstwie wszystko zależy od nas i od tego co głowa nam podpowiada, bo to ona jest odpowiedzialna za sukces, a nie nogi i to jak bardzo w to wierzymy. Że w czasie wyścigu wszystko się może zdarzyć i nigdy nie należy się rezygnować, bo dopóki walczysz to jesteś w grze.


G.Ch. -  Czego możemy życzyć całej drużynie i Pani trener?

A.M. - Drużynie sponsora, aby móc realizować wszystkie pomysły jakie mamy, zakupić lepszy sprzęt i móc wyjeżdżać na zawody ogólnopolskie, które są najbardziej kosztowe a sobie zdrowia.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

serwis jest częścią portalu miejskiego www.chojnow.eu przygotowanego przez MEDIART (w CMS) © przy współudziale Urzędu Miejskiego w Chojnowie