Z cyklu "Ludzie z pasją"

Elżbieta Świerczek



Ukończyła studia na kierunkach: administracja w specjalności prawo i ochrona pracy. W dużym skrócie jest miłośniczką książek, muzyki klasycznej i jazzu, zielarstwa oraz domowych wypieków. Nasza bohaterka czyta i pisze. Jej wiersze znalazły swoje miejsce w wielu publikacjach w Polsce i poza jej granicami. Posiadaczka wyjątkowego księgozbioru uwielbia także ogród. Zainteresowanie naturalną medycyną przekłada się na zdrową kuchnię, jaką częstuję swoich najbliższych. W niezwykły świat książek i pięknej natury zabrała nas Pani Elżbieta Świerczek z d. Makowska.


(szerokość: 750 / wysokość: 1000)


Gazeta Chojnowska: Należy Pani do chojnowskiego klubu książki „DKK Łgarz".

Elżbieta Świerczek - Klub istnieje od 2007 roku. Obecnie przez koronawirusa nasze spotkania są odwołane, nad czym ubolewam. DKK Łgarz prowadzi p. Anna Kopyra z Miejskiej Biblioteki Publicznej. Jest ona opiekunką zarówno klubu książki dla dorosłych, jak i młodzieży w Chojnowie. Zasady są proste. Na cały rok otrzymujemy spis książek i raz w miesiącu się spotykamy, aby omówić wybrane dzieło literackie. Muszę przyznać, że nasze dyskusje są bardzo ciekawe. Ile osób tyle refleksji i odczuć. Nierzadko dyskusje są burzliwe, bo książki wywołują skrajne emocje i o to chodzi.


G.Ch. – Osoby, które deklarują, że uwielbiają czytać książki, zazwyczaj mówią, że czytają od najmłodszych lat. Czy tak też było w Pani przypadku?


E.Ś. –
Owszem. Miłośniczką książek jestem od zawsze. Wszystko zaczęło się od tego, że w Szkole Podstawowej miałam wspaniałą bibliotekarkę. Uważam, że pasje i zainteresowania oprócz rodziny wzbudzić mogą w młodej osobie właśnie nauczyciele. Miałam wielkie wsparcie właśnie w środowisku szkolnym. Bibliotekarka Pani Szablewska zauważyła, że lubię czytać i dopingowała moje hobby, przez co mój plecak stale wypełniony był nowymi tytułami. Zaczęłam czytać więcej i więcej… Później p. Joanna Madej została moją wychowawczynią w 4. klasie. Była  polonistką w liceum. Bardzo dużą rolę odegrała w moim ukierunkowaniu, bo zaczęłam pisać też wiersze. Pani Joanna nie tylko dobrze uczyła, ale przede wszystkim rozbudzała pasje.


(szerokość: 750 / wysokość: 1333)


G.Ch. –  Bardzo wcześnie zaczęła Pani pisać wiersze. Dziś to bogaty dorobek poetycki.

E.Ś. – Debiutowałam wierszem w 1978 roku w tygodniku „Konkrety". Moje utwory publikowane były w prasie regionalnej, ogólnopolskiej i polonijnej w „Walce Młodych", „Kulturze Dolnośląskiej", „Gazecie Chojnowskiej", „Haiku" czy nowojorskim „Nowym Dzienniku". Moja twórczość znalazła także swoje miejsce w „Legnickich Debiutach Literackich",  tomiku „Haiku" i „Antologii polskiego haiku". Współtworzę także ruch literacki „Ruch Pilleus", którego członkowie kształtują nowe formy literackie z inspiracjami literaturą i kulturą japońską. Dzięki tej współpracy powstał „Dialog poetycki". Wszystkie moje utwory podpisuję Elżbieta Makowiec – to mój pseudonim literacki.


(szerokość: 750 / wysokość: 499)

(szerokość: 750 / wysokość: 499)

G.Ch. –  Kartezjusz pisał: „Czytanie dobrych książek jest niczym rozmowa z najwspanialszymi ludźmi minionych czasów".

E.Ś. – Uwielbiam czytać biografie i autobiografie, przez które dowiaduję się więcej o samym autorze. Zawsze się zaczytywałam literaturą rosyjską, uważam, że ta literatura miała najwspanialszych pisarzy, że od nich uczyli się inni. Urzekają mnie pisarze pochodzenia latynoamerykańskiego – w mojej opinii niesamowicie zdolni. Nie są oni na piedestale najlepszych pisarzy według rankingów czy statystyk, ale nigdy nie sugeruję się słowem „bestseller", czyli „najlepiej sprzedający się". Olga Tokarczuk, Ernest Hemingway czy Gabriel García Márquez to nazwiska powszechnie znane i godne wielkiego uznania, ale są też mniej znane w Polsce jak: Mo Yan – laureat Nagrody Nobla czy pochodzący z Turcji Orhan Pamuk, których dzieła literackie zachwycają zarówno mnie, jak i miliony czytelników na całym świecie.


G.Ch. – A gdyby tak na chwilę opuścić wspaniały świat książek…

E.Ś. – Poza czytaniem uwielbiam piękne malarstwo. Kilka razy byłam w Berlinie podczas Nocy Muzeów. Fascynuje mnie sztuka i artyści, którzy oddawali w najmniejszym detalu fragment rzeczywistości. Urzekają mnie arcydzieła wielkich mistrzów. Ich profesjonalizm i wybitność zachwycają w każdym aspekcie. Poza zainteresowaniami związanymi z literaturą czy malarskimi kreacjami zajmuję się ogrodem. Być może zeszliśmy na chwilę na ziemię, ale jaką? Otóż właśnie ona rodzi nam wspaniałe zioła, o których stale należy się uczyć, bo są bardzo nam potrzebne dla zdrowia.


(szerokość: 750 / wysokość: 562)

(szerokość: 750 / wysokość: 562)

G.Ch. – Rozumiem, że mogłaby Pani polecić jakieś ziołowe przepisy na zdrowie?

E.Ś. – Zbieranie ziół i ich przetwarzanie sprawia mi dużą radość. Robię syropy z mniszka lekarskiego, syrop z tymianku. Suszę zioła, z których później piję herbaty, wspomagające system immunologiczny. Używam bardzo dużo tymianku, zwłaszcza do mięsa, nazywam go królem ziół, natomiast królową jest bazylia, którą okraszam przede wszystkim sałatki. Mój ogród jest skarbnicą tego, co daje nam matka natura. Polecam kurdybanek, być może mało znany, ale jakże atrakcyjny, pod względem zdrowotnym! Przed I wojną światową picie naparu z kurdybanku uratowało wielu żołnierzy przed tyfusem, który zabił dziesiątki ludzi. Ta roślina ma niezwykle ciekawe właściwości zdrowotne. Polecam!

G.Ch. – Bardzo dziękujemy za udzielenie wywiadu. Życzymy udanych wakacji i dużych zbiorów letnich ziół.

 

Rozmawiała Katarzyna Burzmińska

serwis jest częścią portalu miejskiego www.chojnow.eu przygotowanego przez MEDIART (w CMS) © przy współudziale Urzędu Miejskiego w Chojnowie